Przed nami ostatnie 4 tygodnie oczekiwania na Szkrabka. Jeszcze w zeszłym roku postanowiłam, że uszyję dla niego komplecik poszewek na kołderkę i podusie. Niestety w moim postanowieniu przeszkodziła mi tzw. złośliwość rzeczy martwych i stara maszyna mojej mamy odmówiła posłuszeństwa. Mój M. pomimo tego, że nigdy nie miał do czynienia z maszyną do szycia dzielnie powymieniał wszystkie zepsute części. No ale niestety jak naprawił jedną to trzeba było wymienić lub wyregulować coś innego. W końcu po kilkunastu próbach i regulacjach maszyna pojechała do specjalisty. Mój M. niepocieszony, że nie udało mu się w całości naprawić maszyny, ale jest budowlańcem a nie mechanikiem, i ma prawo nie znać się na maszynach do szycia. :) I tak jestem dla niego pełna podziwu, bo z takim zapałem podszedł do tematu, przeczytał chyba wszystko co było możliwe na ten temat w necie, no i trzeba pamiętać, że maszyna ma prawie 40 lat :D Regulacji dokonał specjalista z 40letnim doświadczeniem, co nie było tanie...a jak pomyślę, że miałby powymieniać te wszystkie części... pewnie wtedy mogłabym kupić nową :)
No ale wrócę do tematu. Po odebraniu w weekend maszyny wzięłam się ostro do pracy i wczoraj skończyłam :D . Nie jest to arcydzieło, ale jak na początkującą i moją pierwszą dziecięcą pościel to myślę, że wyszło nawet OK.
A co Wy sądzicie o tym kompleciku???
Miłego dnia
MagdaZ