Całe szczęście był ze mną mój głos rozsądku- M. Dzięki temu nie spędziliśmy w tym jednym sklepie całego dnia, bo ja mogłabym tam chodzić i chodzić, i pewnie wybrałabym mnóstwo rzeczy, które Małemu by się przydały... ale za kilka lat... Szczerze mówiąc myślałam, że mnie to wariactwo przyszłej mamy nie ogarnie. W końcu lista rzeczy potrzebnych przygotowana, a im bliżej do rozwiązania, tym w mojej główce pojawia się ich coraz więcej i więcej... a może to taka reakcja na stres... bo przecież to będzie moje największe wyzwanie w 2014r, a potem w kolejnych latach, żeby dobrze wychować tego małego Brzdąca... Jutro podejście do zakupów nr 2....
Może macie jakieś rady dla Początkującej Przyszłej Mamy- jak nie dać się zwariować w tym wszystkim??? Może jakaś literaturka??
A ta animacja mnie po prostu urzekła.....
trzymajcie się cieplutko
Magda Z
